Większość Polaków myśli, że granic państwowych już nie ma, ponieważ jesteśmy w Unii Europejskiej, a po wejściu przez Polskę – ponad rok temu – do strefy Schengen, każdy Polak może pojechać (polecieć, przejść, popłynąć) praktycznie do każdego państwa członkowskiego Unii Europejskiej bez żadnych kontroli granicznych i zbędnych formalności.
To ułatwienie najlepiej mogą odczuć mieszkańcy polskich województw zachodnich, którzy nawet codziennie przemieszczają się z polskiego miasta (np. Szczecina) do innego polskiego miasta (np. Gryfina) po niemieckich drogach, ponieważ jest tak szybciej i bezpiecznej. Warto wyjaśnić, że nie każde państwo członkowskiego UE podpisało układ z Schengen (wyjątkiem jest m.in. Wielka Brytania), a niektóre państwa niebędące członkami Wspólnoty Europejskiej są sygnatariuszami układu z Schengen, a co za tym idzie: wolność graniczna nie jest immanentną cechą bycia Polski w UE. Myślę, że najlepszym przykładem będzie tutaj zobrazowanie aktualnego polsko-niemieckiego konfliktu granicznego w Zatoce Pomorskiej. Ten przykład jest również świetny dla zastanowienia się, czy między Polską a Niemcami jest tak wzorcowo, jak się powszechnie uważa.
UMOWA Z 1989 ROKU
Rozgraniczenie obszarów morskich w Zatoce Pomorskiej reguluje kilka umów międzynarodowych, ale najważniejsza z nich została sporządzona i podpisana w Berlinie 22 maja 1989 roku – „Umowa między Polską Republiką Ludową, a Niemiecką Republiką Demokratyczną w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich w Zatoce Pomorskiej” (Dz. U. z 1989 r., Nr 43, poz. 233). Warto zwrócić uwagę, że umowa została podpisana pomiędzy PRL, a NRD, a więc państwami, w których nadal rządzili komuniści: polscy oraz niemieccy. Podpisanie tej umowy jest niezwykle ważnym aktem dla państwa polskiego, a, jak pokazała przyszłość, strona niemiecka nie może pogodzić się do dziś z zawartymi w niej uregulowaniami. Umowa ta w art. 5 ust. 1 stanowi, że północny tor podejściowy do portów Szczecin i Świnoujście w całym jego przebiegu oraz kotwicowiska znajdują się na morzu terytorialnym PRL, bądź na morzu otwartym.
Natomiast w ust. 2 art. 5 wskazany jest przepis o następującej treści: „odcinek północnego toru podejściowego do portów Szczecin i Świnoujście, leżący na wschód od zewnętrznej granicy morza terytorialnego Niemieckiej Republiki Demokratycznej, określonej w art. 3 niniejszej umowy, a także kotwicowisko numer 3 nie stanowią szelfu kontynentalnego, strefy rybołówczej i ewentualnej wyłącznej strefy ekonomicznej NRD”. Postanowienia artykułu 5 przedmiotowej Umowy są dla niej kluczowe i najważniejsze (sama Umowa jest bardzo krótka i liczy zaledwie 10 artykułów). W listopadzie 1990 roku nie było już Niemieckiej Republiki Demokratycznej (następcą prawnym została Republika Federalna Niemiec), a Polską Republikę Ludową zastąpiła Rzeczpospolita Polska, i dlatego, aby uregulowania zawarte w Umowie z 1989 r. nie mogłyby być kwestionowane przez stroną niemiecką, zawarto traktat i porozumienia potwierdzające obowiązywanie przedmiotowej Umowy.
TRAKTAT Z 1990 ROKU
Obowiązywanie Umowy zostało potwierdzone w art. 1 Traktatu, sporządzonego i podpisanego w Warszawie dnia 14 listopada 1990 r., pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec o potwierdzeniu istniejącej między nimi granicy, według którego „umawiające się Strony potwierdzają istniejącą między nimi granicę, której przebieg określony jest w Układzie z 6 lipca 1950 r. między Rzeczpospolitą Polską a Niemiecką Republiką Demokratyczną o wytyczeniu ustalonej i istniejącej polsko-niemieckiej granicy państwowej oraz w umowach zawartych w celu jego wykonania i uzupełnienia (Akt z 27 stycznia 1951 r. o wykonaniu wytyczenia państwowej granicy między Polską a Niemcami; Umowa z 22 maja 1989 r. między Polską Republiką Ludową a Niemiecką Republiką Demokratyczną w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich w Zatoce Pomorskiej)”.
Ponadto w protokole z 9 kwietnia 1992 roku zamykającym przegląd traktatowy umów obowiązujących pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec strony w punkcie 4 wymieniły wszystkie porozumienia graniczne, w tym Umowę z 22 maja 1989 r. dotyczącą Zatoki Pomorskiej i odesłały do Traktatu z 14 listopada 1990 r. Tym samym Umowa z 22 maja 1989 r.obowiązuje w pełnym zakresie w stosunkach polsko-niemieckich; RFN nigdy nie złożyła oświadczenia wyłączającego sukcesję traktatową w odniesieniu do tej Umowy.
NIEMIECKIE ROZPORZĄDZENIE Z 1994 ROKU
Kilka lat później państwo niemieckie zauważyło swój strategiczny błąd i rozpoczęło systematyczną i konsekwentną próbę zmiany zastanego stanu prawnego i faktycznego. Kiedy w Polsce hucznie świętowano czwartą rocznicę podpisania Traktatu z 14 listopada 1990 r. pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec o potwierdzeniu istniejącej między nimi granicy, to niemiecka machina nie próżnowała. W Polsce zachwyty nad pojednaniem polsko-niemieckim, publiczne fraternizowanie się i przebaczanie win, a w Niemczech trwają już faktyczne działania mające doprowadzić do rewizji sytuacji w Zatoce Pomorskiej. Otóż 25 listopada 1994 r. Republika Federalna Niemiec ogłasza ustanowienie wyłącznej strefy ekonomicznej na Morzu Północnym i Morzu Bałtyckim. Wbrew postanowieniom art. 5 ust. 1 i 2 Umowy z 22 maja 1989 r. północna część toru podejściowego do portów Szczecin i Świnoujście oraz kotwicowisko numer 3 znalazły się w jego granicach.
RFN nie konsultowało proklamacji o wyłącznej strefie ekonomicznej z Polską, a jednostronna proklamacja niemiecka stwierdzała, iż „szczegółowy tryb zastosowania artykułu 5 ust. 2 Umowy z dnia 22 maja 1989 r. roku pozostaje z zastrzeżeniem późniejszej regulacji po konsultacjach z Rzeczpospolitą Polską”. Polski MSZ wpadł w osłupienie, ponieważ sądzono, że strona niemiecka będzie przestrzegała uregulowań międzynarodowych, tak, jak było zazwyczaj, a tymczasem RFN najpierw postanowienia Umowy z dnia 22 maja 1989 r. złamała, a następnie oświadczyła, że będzie konsultowała swoje posunięcia z Polską. Zresztą żadne konsultacje w tej sprawie nie miały miejsca do dziś i RFN nie uzyskała od strony polskiej w żadnej formie potwierdzenia dla ustanowienia wyłącznej strefy ekonomicznej wbrew Umowie.
Zaskoczenie strony polskiej było tym większe, że we wcześniejszej nocie z dnia 3 maja 1994 r. Ministerstwo Spraw Zagranicznych RFN poinformowało, że na wymienionym w ustępie 2 art. 5 Umowy z dnia 22 maja 1989 r. odcinku północnego toru podejściowego do portów Szczecina i Świnoujścia, jak również na kotwicowisku numer 3, nie zamierza wykonywać jednostronnie praw i uprawnień zwierzchnich wynikających ze statusu wyłącznej strefy ekonomicznej lub szelfu kontynentalnego, o ile ich wykonanie mogłoby przeszkadzać lub utrudniać żeglugę.
POLSKIE ROZPORZĄDZENIE Z 1995 ROKU
Niemiecka jednostronna proklamacja wbrew postanowieniom Umowy z 1989 r. i Traktatowi z 1990 r. otrzeźwiła (niestety tylko na moment!) polskie władze i pokazała, że w stosunkach z państwem niemieckim trzeba być bardzo ostrożnym. Polska oprotestowała niemiecką proklamację notami dyplomatycznymi z 19 stycznia 1995 r. i 5 maja 1995 r., w których podkreślano, że odcinek toru podejściowego do portów Szczecin i Świnoujście, leżący na wschód od zewnętrznej granicy morza terytorialnego Republiki Federalnej Niemiec, a także kotwicowisko numer 3 nie stanowią szelfu kontynentalnego, strefy rybołówczej i ewentualnej wyłącznej strefy ekonomicznej RFN, zgodnie z postanowieniami Umowy z 22 maja 1989 r., potwierdzonej przez Traktat z dnia 14 listopada 1990 r.
W odpowiedzi Niemcy stwierdzili, że wprawdzie Traktat z 1990 r. potwierdza treść Umowy z 1989 r. pomiędzy PRL a NRD, ale w ich rozumieniu odnosi się to do potwierdzenia przebiegu granicy (zgodnie z tytułem Traktatu z 1990 r.), a nie do ustanawiania stref ekonomicznych lub innych działań. Strona polska uważa, że powyższa interpretacja dokonana przez stronę niemiecką jest całkowicie błędna, by nie powiedzieć naciągana, ponieważ wyłączenie stosowania odpowiednich przepisów Umowy z 1989 r. musiałoby nastąpić poprzez ich bezpośrednie wskazanie i odrzucenie w postanowieniach umowy międzynarodowej. Polski rząd postanowił pokazać, że zamierza chronić polskich prawa w Zatoce Pomorskiej i w trybie pilnym Rada Ministrów wydała 22 lutego 1995 r. rozporządzenie w sprawie ustalenia granicy redy dla portów morskich w Świnoujściu i Szczecinie (Dz. U. z 1995 r., Nr 20, poz. 101) na podstawie, którego obszar redy portów w Szczecinie i Świnoujściu został włączony do polskiego morza terytorialnego.
Tak więc strona polska na podstawie jednostronnego polskiego aktu prawnego włączyła wody północnego odcinka toru podejściowego i kotwicowiska nr 3. Na odpowiedź strony niemieckiej trzeba było czekać do listopada 1995 r., kiedy to rząd federalny postanowił zorganizować na spornym akwenie morskim ćwiczenia Marynarki Wojennej RFN. Rząd federalny powiadomił o tym fakcie stronę polską, która w dniu 8 listopada 1995 r. wystosowała protestacyjne pro memoria, domagając się zmiany regionu ćwiczeń, tak aby odbyły się poza obszarem uznawanym przez Polskę za nasze morza terytorialne. Niemcy powoływali się na uzgodnienia z narady dowództw polskiej i niemieckiej marynarki wojennej, dotyczących wykonywania umowy z 1990 r. o zapobieganiu incydentom na morzu poza wodami terytorialnymi. Strona niemiecka oficjalnie nie odwołała zamiaru odbycia ćwiczeń, ale według informacji polskiej administracji morskiej oraz Straży Granicznej, ćwiczenia faktycznie się nie odbyły.
INCYDENT Z POGŁĘBIARKĄ „CORNELIA”
Północny tor podejściowy do portów Szczecin i Świnoujście oraz zlokalizowane tam kotwicowiska stanowią jeden z podstawowych elementów umożliwiających korzystanie z zespołu portowego Szczecin – Świnoujście. Bez tego toru podejściowego, redy i kotwicowisk, nie ma możliwości, aby polskie porty Szczecin i Świnoujście miały przeznaczenie gospodarcze. Najbardziej wysunięty na północ odcinek toru podejściowego tj. od granicy redy do kotwicowiska numer 3, jest sztucznie pogłębianą rynną, pozwalającą na wejście statków o zanurzeniu nawet do 20 metrów. Utrzymywanie tej głębokości jest możliwe tylko i wyłącznie poprzez systematyczne pogłębianie, którego dokonuje polska administracja morska, ponieważ traktujemy ten obszar jako polskie morze terytorialne. Kolejny poważny incydent w Zatoce Pomorskiej miał miejsce 1 grudnia 2004 r., kiedy to jednostka „Cornelia” firmy „Boskalis”, pływająca pod banderą holenderską, wykonująca na zlecenie Urzędu Morskiego w Szczecinie prace pogłębiarskie, na obszarze redy portów Szczecin i Świnoujście została skontrolowana przez niemiecką jednostkę „Hamburg”, należącą do straży granicznej RFN.
Na pokład holenderskiej jednostki „Cornelia” weszli funkcjonariusze niemieckiej administracji. W trakcie kontroli skopiowano dokumenty okrętowe jednostki i zabroniono prowadzenia jakichkolwiek prac w tym rejonie, a kapitan statku został poinformowałaby, że niezastosowanie się do zaleceń skutkować będzie zatrzymaniem statku. Według władz niemieckich prace pogłębiarskie były prowadzone na obszarze wyłącznej strefy ekonomicznej Republiki Federalnej Niemiec. Tymczasem zgodnie z Umową z dnia 22 maja 1989 r., obszar, na którym „Cornelia” wykonywała zlecone prace, znajduje się bądź na morzu terytorialnym Rzeczypospolitej Polskiej, bądź na morzu otwartym i akwen ten nie stanowił i nie stanowi wyłącznej strefy ekonomicznej Republiki Federalnej Niemiec.
Natomiast zgodnie z polskim rozporządzeniem Rady Ministrów z 22 lutego1995 r. obszar, na którym wykonywano prace pogłębiarskie, stanowi polskie morze terytorialne a podczas zleconych prac „Cornelia” nie przekroczyła granic polskiego morza terytorialnego. Tego samego dnia doszło do drugiego incydentu, który miał łagodniejszy przebieg. Polegał on na zbliżeniu się statku niemieckiego do pogłębiarki i wezwaniu załogi do okazania licencji wydobywczej na obszar niemieckiej strefy ekonomicznej. Po uzyskaniu odpowiedzi, że nie jest ona wymagana na polskim obszarze morskim, jednostka niemiecka odpłynęła. W związku z powyższym polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych podjęło pilne działania (wystosowując w dniu 3 grudnia 2004 r. notę) mające na celu niezwłoczne zaprzestania przez stronę niemiecką działań ograniczających prowadzenie prac na polskim morzu terytorialnym oraz wyjaśnienie zaistniałego incydentu.
W wyniku wymiany not dyplomatycznych strona niemiecka zaproponowała przeprowadzenie konsultacji odnośnie wyjaśnienia wątpliwości co do ustroju prawnego oraz kwestii ochrony przyrody na Zatoce. W odpowiedzi strona polska dopuszczała przeprowadzenie przez właściwe merytorycznie ministerstwa i instytucje konsultacji o praktycznym stosowaniu umowy z 1989 r. Kolejna nota strony niemieckiej, z maja 2005 r., wskazywała, że między obydwoma rządami wciąż istnieją różnice co do skutków artykułu 5 Umowy z 1989 r. W odpowiedzi strona polska w nocie z lipca 2005 roku, zaznaczyła, że Umowa z 1989 r. „nie pozostawia żadnych wątpliwości interpretacyjnych”, a wobec jednoznacznego stanowiska polskiego MSZ dalsza korespondencja w przedmiotowej sprawie nie miała miejsca.
NIEMIECKIE ROZPORZĄDZENIE Z 2005 R.
Polscy dyplomaci myśleli, że sprawa została wyjaśniona po naszej myśli, ale szybko okazało się, że znów się mylili. Podczas gdy trwała wymiana not dyplomatycznych, strona niemiecka przygotowywała kolejny akt prawny, który narusza postanowienia Umowy z 1989 r. Mianowicie 15 września 2005 r. ukazało się rozporządzenie Federalnego Ministerstwa Środowiska, Ochrony Przyrody i Bezpieczeństwa Reaktorów o wyznaczeniu rezerwatu przyrody „Zatoka Pomorska” (Federalny Dziennik Ustaw z 2005 r., część I, Nr 59 – opublikowano w Bonn 23 września 2005 r.). Rezerwat przyrody ustanowiony przez stronę niemiecką w powyższym rozporządzeniu, obejmuje swym zakresem przestrzennym obszar redy, w tym północny tor podejściowy i kotwicowisko nr 3, dla portów morskich o podstawowym znaczeniu dla polskiej gospodarki narodowej – Szczecina i Świnoujścia, której granice zostały określone rozporządzeniem polskiej Rady Ministrów z 22 lutego 1995 r.
Niemieckie rozporządzenie o wyznaczeniu rezerwatu przyrody „Zatoka Pomorska” nie uwzględnia redy jako obszaru stanowiącego polskie morze terytorialne i zawiera zapisy zabraniające w szczególności m.in. poboru i składowania urobku z prac czerpanych (§ 4 ust. 2), zakaz prowadzenia jakichkolwiek prac mających na celu badanie lub eksploatację żywych i nieożywionych zasobów naturalnych, co praktycznie uniemożliwia polskiej administracji morskiej wykonywanie nałożonych na nią ustawowych obowiązków, albowiem nie moglibyśmy utrzymywać toru podejściowego do portów w Szczecinie i Świnoujściu na poziomie zapewniającym bezpieczeństwo żeglugi.
Ponadto w przepisach § 2 ust. 2 rozporządzenia niemieckiego postanowiono, że „warunki i zasady zastosowania artykułu 5 ust. 2 Umowy z 22 maja 1989 roku pomiędzy NRD a PRL o rozgraniczeniu obszarów morskich w Zatoce Pomorskiej należy poddać późniejszemu uregulowaniu po konsultacjach z Rzeczpospolitą Polską”. Przypominam, że art. 5 ust. 2 wspomnianej Umowy wyraźnie stanowi, że „odcinek północnego toru podejściowego do portów Szczecin i Świnoujście, leżący na wschód od zewnętrznej granicy morza terytorialnego Niemieckiej Republiki Demokratycznej, określonej w art. 3 niniejszej umowy, a także kotwicowisko numer 3 nie stanowią szelfu kontynentalnego, strefy rybołówczej i ewentualnej wy łącznej strefy ekonomicznej NRD”, a tym samym granice rezerwatu przyrody „Zatoka Pomorska” zakreślone w niemieckim rozporządzeniu zostały ustalone z naruszeniem przepisów bilateralnych.
ĆWICZENIA NIEMIECKIEJ MARYNARKI WOJENNEJ
Jak wskazałem powyżej, strona niemiecka równolegle podejmuje działania prawne i działania faktyczne, mające w konsekwencji doprowadzić do tego, że tor podejściowy do portów Szczecin i Świnoujście znajdzie się w prawnym i faktycznym władaniu Republiki Federalnej Niemiec, wbrew postanowieniom Umowy z 1989 r., której obowiązywanie zostało potwierdzone polsko-niemieckim Traktatem z 1990 r. Kolejny bardzo poważny incydent miał miejsce 16 sierpnia 2006 r. Otóż tego dnia niemiecka Marynarka Wojenna przeprowadziła ćwiczenia m.in. na obszarze, gdzie znajduje się tor podejściowy do portów morskich Szczecin i Świnoujście. O zamiarze przeprowadzenia ćwiczeń bojowych nie zostały poinformowane żadne właściwe organy strony polskiej, co spowodowało zagrożenie dla bezpieczeństwa żeglugi.
Trzy polskie promy (m/f „Gryf, m/f „Mikołaj Kopernik” i m/f „Wawel”) płynące ze szwedzkiego Ystad do portu w Świnoujściu, z dużą liczbą pasażerów na pokładzie, zostały zmuszone do zmiany kursu. Kapitan promu „Mikołaj Kopernik” należącego do Euroafrica Linie Żeglugowe, a zarządzanego przez Unity Line sp. z o.o., poinformował, że 16 sierpnia 2006 r., o godz. 15.10, statek którym dowodził został wywołany przez niemiecki okręt wojenny. Uzyskał informację, że w godzinach 15.00-21.00 są prowadzone ćwiczenia ogniowe niemieckiej Marynarki Wojennej m.in. na części obszaru toru podejściowego i dlatego prom ma zmienić jak najszybciej kurs na wschód, aby opuścić strefę ćwiczeń. Kapitan w swojej relacji zaznaczył, że wyjście poza wyznaczoną przez niemiecką Marynarkę Wojenną strefę ćwiczeń jest niemożliwe w drodze do Świnoujścia, jak i ze Świnoujścia, ponieważ należałoby zmienić kurs i płynąc przez Ławicę Odrzaną, która ma zbyt małe głębokości, aby prom mógł przejść tamtędy bezpiecznie.
W konsekwencji prom „Mikołaj Kopernik” przepłynął nie wchodząc na Ławicę Odrzaną, idąc jej zachodnim skrajem. Z kolei prom „Wawel” odebrał komunikat z niemieckiego okrętu Marynarki Wojennej „Harnelin” o prowadzeniu ćwiczeń po zachodniej stronie toru wodnego. Po odebraniu komunikatu na polecenie ww. jednostki prom „Wawel” dokonał korekty kursu, w celu ustąpienia z zachodniej części toru wodnego, co spowodowało, że wykonał drogę o około 5 mil morskich dłuższą. Natomiast prom „Gryf” otrzymał podobny komunikat od niemieckiego okrętu wojennego około godz. 17.30. Tak więc wszystkie wyżej wymienione promy odebrały komunikat z okrętu wojennego „Harnelin” z żądaniem ominięcia obszaru ćwiczeń ogniowych niemieckiej Marynarki Wojennej w strefie, w której znajduje się m.in. tor podejściowy do kotwicowiska nr 3, samo kotwicowisko nr 3 i część toru północnego prowadzącego do portów Szczecin i Świnoujście.
O ćwiczeniach bojowych, które swym obszarem obejmowały stosunkowo duży akwen, strona niemiecka nie informowała strony polskiej. Nie dokonano publikacji, ani w strzeżeniach nawigacyjnych, ani w wiadomościach żeglarskich Biura Hydrograficznego Marynarki Wojennej. O ćwiczeniach nie wiedziała też ani polska administracja morska, ani Straż Graniczna, ani Marynarka Wojenna RP. Pytanie, czy Niemcy zrobili to z premedytacją, czy przez głupotę. Na to drugie wskazuje fakt, iż prowadzenie ćwiczeń bojowych w opisanym wyżej rejonie jest niedopuszczalne, ponieważ uniemożliwia praktycznie żeglugę do portów Szczecin i Świnoujście, oraz stwarza zagrożenie dla jednostek poruszających się po tym akwenie. Ale działania prawne i faktyczne dokonywane przez stronę niemiecką na obszarze Zatoki Pomorskiej w ostatnich latach wskazują na to pierwsze. W związku z powyższym incydentem polskie MSZ przedstawiło stronie niemieckiej notę protestacyjną, ale podobnież jak w przypadku wcześniejszych incydentów, nie przyniosła ona spodziewanego skutku.
NIE MA PRZYJACIÓŁ I WROGÓW, SĄ INTERESY
Polska i Niemcy są członkami Unii Europejskiej; Polska i Niemcy są członkami NATO. Elity polskie i niemieckie uważają, że w naszych dwustronnych relacjach panuje wzajemne zrozumienie, a dla polskich eksporterów niemiecki rynek jest największym na świecie rynkiem zbytu. Tak, to wszystko prawda. Ale polsko-niemiecki konflikt w Zatoce Pomorskiej też jest prawdą. Gdyby nie Umowa z 22 maja 1989 r., mielibyśmy bardzo duży problem, ponieważ teraz jesteśmy „na prawie”, a bez swobodnego dostępu do toru podejściowego zlokalizowanego w Zatoce Pomorskiej, zespół portowy Szczecin – Świnoujście przestałby mieć jakiekolwiek gospodarcze znaczenie. Takich zapalnych punktów granicznych w stosunkach polsko-niemieckich jest kilka, jak choćby kwestia tzw. worka żytawskiego, żegluga po Odrze, czy budowy tuż przy polskiej granicy portu morsko-rzecznego w Schwedt.
Nie jest moim celem straszyć Niemcami, ale w stosunkach polsko-niemieckich zalecałbym daleko posuniętą ostrożność. Bierzmy przykład z niemieckiej machiny państwowej, jak należy skutecznie dbać o własne narodowe interesy. W stosunkach międzypaństwowych i międzynarodowych nie ma przyjaciół i wrogów, ale są interesy państwowe i narodowe. Mam nadzieję, że coraz więcej naszych rodaków, a w szczególności klasa polityczna, urzędnicy i intelektualiści, będzie dojrzewało do tego, że w pierwszej kolejności musimy dbać o nasze interesy narodowe, bo jeśli my sami nie zadbamy o nie, to nikt inny za nas tego nie zrobi. Polacy przez wieki walczyli i umierali za wolność „waszą i naszą”, teraz nadszedł czas na uporządkowanie spraw we własnym domu.
Mec. Rafał Wiechecki - autor jest adwokatem, prawnikiem i ekonomistą, wykładowcą akademickim, a w latach 2006-2007 był Ministerem Gospodarki Morskiej,
Źródło: Artykuł ukazał się w kwartalniku Myśl.pl, numer 13, wiosna 2009
Wyślij link - Powiadom znajomego
Powiadom znajomego:




