Kontakt

Wydawcą portalu internetowego „www.mysl.pl” oraz pisma - kwartalnika „Mysl.pl” jest: Fundacja im. Bolesława Chrobrego, ul. 5 Lipca 19A/10 70-376 Szczecin

Kontakt z koordynatorami portalu internetowego „www.mysl.pl”:

Informację oraz pytania prosimy przesyłać na adres poszczególnych koordynatorów myśli tematycznych lub lokalnych. Każdy z koordynatorów posiada maila w zależności od działu, którym się zajmuje np. dział myśl ekologiczna to adres e-mail: ekologiczna@mysl.pl lub dział myśl małopolska to adres e-mail: malopolska@mysl.pl. Jeśli wystąpią problemy, z którymi koordynatorzy poszczególnych działów nie będą mogli się zająć, wówczas prosimy o maila na adres: koordynator@mysl.pl 


Kontakt z redakcją kwartalnika  „Mysl.pl”

Sekretariat: Tomasz Pęski
e-mail: redakcja@mysl.pl
close
     Myśl.pl Twoją stroną startową  Szybki kontakt do redakcji        Wtorek, 7 Września 2010    
Strona główna Portal Pismo Kontakt Newsletter Kluby myśli Sprzedaż Przyjaciele
  Zaloguj się     login  hasło  Rejestracja
wyszukaj      

artykuły
autor, tytuł, treść
użytkownicy
imie, nazwisko, email, miasto, województwo, pseudonim
Zobacz wszystkich użytkowników
Drukuj   
O odpowiedzialnym kształtowaniu wspólnej historii

Niekiedy zapominamy, że wdawanie się w roztrząsa­nie szczegółowych spraw, poszczególnych kazusów, bez uwzględnienia szerszego kontekstu, prowadzi do ab­surdalnych wniosków. W sposób szczególny dotyczy to dyscypliny wiedzy, jaką jest historia. Bowiem, aby zro­zumieć naszą przeszłość, należy to robić na tyle umie­jętnie, aby nie doprowadzić do jej zafałszowania, nie­dookreślenia, bądź też tworzenia „teorii na własny uży­tek”.

Istotnym przymiotem, a nawet cnotą, historyka jest pokora. Nakazuje ona badaczowi opisanie w możliwie jak najprecyzyjniejszy sposób zaistnia­łych faktów historycznych, nie dokonując jedno­cześnie ich ostatecznej i definitywnej oceny. Pozo­stawia to możliwości dopełnienia obrazu opisywa­nych wydarzeń. Stąd też przy konstruowaniu mię­dzynarodowych opracowań dotyczących historii więcej niźli jednej państwowości czy też narodo­wości należy wykazać się nadzwyczajnym kunsz­tem warsztatu historycznego. Dotyczy to także programów nauczania czy podręczników szkol­nych. 

HISTORIA ZAKŁADA NARRACYJNY  OBRAZ PRZESZŁOŚCI 

Historia nie jest nauką empiryczną. Nie można jej w sposób fizyczny zmierzyć, zważyć, obliczyć ob­jętości, masy atomowej etc. Jerzy Topolski tak uj­muje tę rzeczywistość: „historyk nie bada prze­szłości jako czegoś będącego na zewnątrz nie­go, gotowego do badania, czy na nie czekające­go, lecz, że badając przeszłość od początku two­rzy jej narracyjny obraz”. Czymże jest owo „nar­racyjne tworzenie” przeszłości? Aby nie zamazać nadmiernym teoretyzowaniem powyższej kwestii, należy stwierdzić, że przeszłości nie da się powie­lić, skopiować. Przeszłość po prostu przestała ist­nieć i już nie powróci. W związku z tym, jeżeli nie można wydarzeń historycznych w sposób dosko­nały „odwzorować”, to pozostaje tylko niejako na nowo rekonstruować możliwie jak najwierniej ca­łość wydarzeń i ich kontekst. W ten sposób two­rzy się ową „narrację historyczną”.  

Co jednak waż­ne, przeszłość rzeczywiście istniała i nie jest ja­kimś abstrakcyjnym tworem oderwanym od mi­nionej już rzeczywistości. Jednak jej opis zależny jest od nas. Jerzy Topolski precyzuje to w sposób następujący: „przeszłość oczywiście istniała nie­zależnie od historyków, królowie żyli i prowadzi­li wojny, zaś zbrodnie Hitlera nie były złudzeniem czy wytworem wyobraźni, jednak po przeminię­ciu tego, co było, to wszystko zdane jest na naszą łaskę”. W tym miejscu zdaje się być celową uwa­gą, że to, co pisze się na temat przeszłości i kto to czyni, ma ogromne znaczenie w powstającym toku narracyjnym opisywanych wydarzeń histo­rycznych. I żaden historyk o zdrowych zmysłach zaprzeczyć temu nie może. Zawsze niestety pozo­staje jakiś „odcień subiektywizmu”. Mawia się, że „diabeł tkwi w szczegółach” i to jest w opisach hi­storycznych taki właśnie „szczegół”. 

SPÓR O PAMIĘĆ HISTORYCZNĄ? 

Podobnie jak w dziejach wielu europejskich naro­dów, tak i w przypadku polsko-niemieckich zaszło­ści należy upatrywać przyczyny swoistego „sprze­czania się” o kształt historycznych opisów. W na­szym przypadku konstruowanie historycznych opracowań różnych problemów, czy też podręczni­ków szkolnych, musi nastręczać wiele niepokojów, budzić wątpliwości i kontrowersje. Temu nie moż­na się dziwić. W przeszłości naszych narodów było bowiem wiele wydarzeń, które sprawiły, że barie­ra w realizacji wspólnego opisywania historii pol­sko-niemieckiej wydaje się być nie do pokonania. Jednak czy jest to wcale niemożliwe? Sceptyków nie brakuje… znacznie słabiej jest z entuzjastami. Zarówno strona niemiecka, jak i polska najczęściej zupełnie odmiennie opisują przeszłość, a szczegól­nie dzieje stosunków polsko-niemieckich. W tym wypadku jednak należałoby się kierować zasada­mi wyrachowanego, zdrowego rozsądku oraz rze­telnego opisywania faktów historycznych, jak i również zachodzących podczas biegu historii prze­mian społecznych i mentalnych naszych narodo­wości.  

Warto się o historię twórczo wadzić i sprze­czać, lecz w istocie nie można jej przekłamywać. To zasadniczy wymóg, który trzeba spełnić, aby móc wspólnie pracować nad wspólnym i rzetelnym opracowaniem historycznym. Nie można na przy­kład twierdzić, że II wojna światowa była efektem imperialistycznych zapędów nazistów niemieckich (trzeba napisać wyraźnie także jakie oni mieli po­parcie społeczne), podobnie jak nie można twier­dzić, że na przykład Józef Piłsudski był piewcą demokracji. Po prostu trzeba uczciwości w pra­cach nad wspólnymi opracowaniami historyczny­mi. Wówczas takowe będą możliwe do zrealizowa­nia. Tylko czy stać na taką uczciwość strony, które będą pracowały nad takimi opracowaniami? Trze­ba także mieć pokorną świadomość, że wszystkie­go z przeszłości nie da się opowiedzieć, opisać. Tym bardziej należy robić wszystko, aby to, co opi­sać można, było zgodne z zaistniałą w przeszłości rzeczywistością. 

ZANIEDBANIE HISTORII 

Wielu z nas w wieku szkolnym myślało o historii jako o niekończącym się ciągu zdarzeń i dat, od których zapamiętywania może co najwyżej rozbo­leć głowa… Pomimo to pamięć o przeszłości pod­trzymywana była nieustannie nie tylko przez na­uczycieli, ale także środowisko rodzinne, środki społecznego przekazu, czy obchodzenie świąt na­rodowych. Paradoksalnie epoka PRL-u, choć ska­żona zakłamywaniem historii i manipulacją fakta­mi historycznymi, przyczyniła się do tego, iż uzna­no przeszłość za ważną. Propaganda PRL-u „two­rzyła” historię na własny użytek – to prawda, ale największym pozytywem tego czasu było to, że hi­storii nie pomijano! W naszych czasach jak ma­giczna mantra powtarzają się myśli: „po co wra­cać do przeszłości?”, „po co rozliczać przeszłość?”, „a kogo to teraz interesuje, zajmijmy się przyszło­ścią…”. Jak się jednak okazuje, przeszłość nie jest bez znaczenia.  

Wiele narodowości domaga się re­stytucji dóbr (choćby tych zagarniętych podczas II wojny światowej), zadośćuczynienia moralnego i finansowego. Na naszym polskim gruncie jeden po drugim padają autorytety, gdyż w świetle materia­łów Służb Bezpieczeństwa PRL-u, okazało się, że byli to ludzie uwikłani we współpracę z tymi służ­bami (choć samych funkcjonariuszy o dziwo dotąd nie rozliczano). Okazuje się zatem, że przeszłość ma wpływ na nasze bieżące życie i nie warto po­padać w zjawisko „zbiorowej amnezji”, gdyż ta po­woduje, że błędnie odczytujemy i rozumiemy rze­czywistość wokół siebie. Niestety w Polsce w cią­gu ostatnich lat niektóre ugrupowania politycz­ne zdają się jakby celowo zacierać subtelną gra­nicę pomiędzy wykorzystywaniem historii dla ce­lów politycznych, a rzetelną wiedzą historyczną.

To jednak nie wszystko! Wystarczy poczytać nową podstawę programową, aby spostrzec, że nastąpi wkrótce dalsze ograniczenie w możliwości prze­kazywania w sposób właściwy wiedzy historycz­nej młodemu pokoleniu Polaków. To niepokoi, a nawet napawa lękiem przed przyszłym pokole­niem, które, pozbawione wiedzy na temat prze­szłości swojej ojczyzny, nie będzie w stanie zrozu­mieć mechanizmów społecznych i zmian, jakie w społeczeństwie zachodzą. Po prostu nie dostrzegą związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy cią­giem zdarzeń historycznych. Przekazywanie wie­dzy historycznej i tradycji zaniedbywane jest tak­że w wielu rodzinach, gdyż rodzice nie mają cza­su na to, aby tę wiedzę przekazywać, lub – co gor­sza – sami jej nie posiadają. 

Na szczęście wielu miłośników historii i liczne instytucje podejmują różnorodne starania służą­ce krzewieniu wiedzy historycznej: Ośrodek „Kar­ta”, Instytut Pamięci Narodowej, archiwa, orga­nizowane sympozja, wystawy, dni otwarte w róż­nych muzeach i wiele innych możliwości kontaktu z historią są zjawiskiem nader pozytywnym i po­żądanym. Do nas wszystkich należy danie impul­su – szczególnie młodemu pokoleniu – do korzy­stania z tych wszystkich zasobów. Trzeba uczynić wszystko, aby o historii mówić, pisać i troszczyć się również o jej utrwalanie, abyśmy nie popełnili grzechu zaniedbania. 

CIEKAWY ROK DLA POLSKI I NIEMIEC 

Obecny rok zdaje się być czasem obfitującym w znamienne rocznice. Odwołajmy się choć do kil­ku z nich. Są nimi: 90. rocznica Traktatu Wersal­skiego, który przywrócił nam byt państwowy, a dla Niemców był jednak – jak by tego nie ująć – wy­darzeniem traumatycznym; następnie 70. roczni­ca wybuchu II wojny światowej, w której próbo­wano nas nie tylko pozbawić wolności, ale rów­nież wyniszczyć fizycznie; to wreszcie wydarzenia roku 1989, który zarówno w Polsce, jak i Niem­czech stał się przełomem w upadku komunizmu i powojennego układu sił w Europie. Ciekawe jak formułować wspólne opisy tych wydarzeń, jak po­prowadzić wspólną historykom narrację historycz­ną? W mediach jednak niewiele mówi się o wymie­nionych powyżej wydarzeniach. Dlaczego? Czyżby były to rocznice nazbyt drażliwe? Czy nie można właśnie przy takich okazjach szukać „historyczne­go porozumienia”?  

W moim przekonaniu to wła­śnie doskonała okazja do dialogu na temat na­szej wspólnej przeszłości. Zapewne były i ważniej­sze momenty w polsko-niemieckiej historii, ale od czegoś rozpocząć trzeba – chyba, że nadal wolimy trwać w martwym punkcie i zasłaniać się pusty­mi deklaracjami. Trzech lub czterech historyków to zbyt mało, aby udźwignąć ciężar ogromnej od­powiedzialności za redagowanie polsko-niemiec­kich opracowań. Jeżeli pojawiają się poważne pro­pozycje opracowywania wspólnych podręczników do nauczania historii, to najpierw pojawić się po­winny rzetelne opracowania stricte naukowe. Dla­tego postawić trzeba tezę, że o rocznicach obcho­dzonych w roku bieżącym trzeba było pomyśleć już wcześniej i wydać jakieś wspólne opracowanie do­tyczące któregoś z wymienionych na początku ni­niejszego akapitu wydarzeń historycznych. To z pewnością przyniosłoby wiele pożytku. 

SCEPTYCYZM HISTORYKA DROGĄ  KU OBIEKTYWNOŚCI 

Historyk w swojej pracy powinien kierować się za­sadami, które w innych profesjach określa się mia­nem kodeksu etycznego. Choć i w tym przypadku można mówić o „etyce historyka”. Historyk ma bo­wiem wykazywać się możliwie najwyższym pozio­mem bezstronności w prowadzeniu badań i opisy­waniu przeszłości. Nie jest to zadanie łatwe. Jest ono możliwe do zrealizowania pod warunkiem przyjęcia przez historyka sceptycznej postawy wo­bec posiadanej przez siebie wiedzy, a także wiedzy zdobytej przez innych badaczy. Nie chodzi tu o to, aby poddawać w wątpliwość całość stanu wiedzy, lecz aby jak najbardziej wyeliminować możliwość popełnienia błędów.  

Historyka cechuje dążenie do swoiście rozumianej uczciwości zawodowej, którą określić można mianem obiektywizmu. Nie jest on niczym innym jak zwyczajną uczciwością badaw­czą. Rzetelny, obiektywny historyk nie przemilcza spraw niewygodnych dla własnego wartościowa­nia, ani też nie uwypukla faktów, które potwier­dzają słuszność przyjętej przez niego hierarchii wartości. Uczciwy historyk poszukuje także takich źródeł i opracowań, które mogłyby wprost godzić w jego dotychczasowe ustalenia i na tej podstawie weryfikuje posiadany przez siebie stan wiedzy. W ten sposób badacz przeszłości minimalizuje możli­wość narażenia się na zarzut o nierzetelność i ten­dencyjny charakter przeprowadzonych przez sie­bie dociekań.  

We wszelkich badaniach historycznych zasada ograniczonego zaufania do zdobytej wiedzy jest niezbędnym warunkiem potwierdzającym klasę badacza, bądź całego zespołu badaczy. Postulat o zachowanie postawy sceptycyzmu i uczciwości ba­dawczej należy stawiać wobec historyków zarówno ze strony polskiej, jak i niemieckiej, którzy pracu­ją lub w przyszłości będą pracowali nad wspólny­mi opracowaniami historycznymi dotyczącymi na­szych dziejów. Nie można o historii pisać tenden­cyjnie. Należy rzeczy nazywać po imieniu tak, aby z ofiar nie robić oprawców, a z oprawców – ofiar. Należy odróżnić twórców i ludzi zaangażowanych w propagowanie ideologii i systemów totalitar­nych od biernych, zbyt słabych, aby się im prze­ciwstawić i od tych, którzy mieli odwagę wprost z nimi walczyć. Poprzez uczciwość badawczą unik­nie się przede wszystkim manipulowaniem histo­rią na czyjąkolwiek korzyść. Być może często jest tak, że nie uda się dociec do prawdy, jednak przy­najmniej nie „stworzy się” kłamstwa uznawanego za prawdę.


ks. Jacek Brakowski SDB

(Katecheta, wychowawca młodzieży i nauczyciel historii w Szkołach Salezjańskich w Szczecinie, autor prac z historii Kościoła, członek Komisji Historycznej procesu beatyfikacyjnego II grupy męczenników II wojny światowej, doktorant na Wydziale Nauk Historycznych UMK w Toruniu)



Źródło: Artykuł ukazał się w kwartalniku Myśl.pl, numer 13, wiosna 2009

Data utworzenia: 2010-02-01 11:20:30  

Data ostatniej modyfikacji: 2010-02-04 08:26:10  


Link do tego artykułu:

Wyślij link - Powiadom znajomego

E-mail znajomego:
Temat:
Treść:
 

close


» Zobacz wszystkie artykuły z tego działu «


Do tego artykułu nie dodano jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

  .lokalna myśl   
"Czuwaj"ący już od 100 lat
        W dniach 16 – 23 sierpnia br. krakowskie Błonia zostały opanowane przez świętujących swe 100-lecie harcerzy. Właśnie bowiem w  „Mieście Królów Polskich” świętują oni w tym roku stulecie powstania harcerstwa w Polsce. Uroczystości oficjalnie zainaugurowane zostały 17 sierpnia na Rynku Głównym w Krakowie. W oficjalnym otwarciu uczestniczyli m.in. pr
więcej»  | » Zobacz wszystkie artykuły z regionu«
e-technologia w Małopolsce
W Hołdzie Powstańcom Warszawskim

nowe profile w naszym serwisie ostatnio pisali

Piast
Sylwester
Chruszcz
Krzysztof
Tenerowicz
© 2008    j7 technologies
    myśl
.ekologiczna .emigracyjna .eurorealistyczna .geopolityczna .gospodarcza .katolicka .kulturalna .narodowa .naukowa .polityczna .prorodzinna .serbołużycka .wschodnia .zachodnia


ks. Jacek  Brakowski
    recenzje
.Znad Dniepru nad Odrę
.W.Cejrowski - Wart zachwytów, pióro wyśmienite
    aktualności
.Kanał kwartalnika Myśl.pl na YouTube.
.Klub Myśl.pl "Jakiej prawicy potrzebuje Polska?"
.Klub Myśl.pl o Wojciechu Wasiutyńskim - relacja
.Nowy dział "Sonda Myśl.pl"
.Podsumowanie konferencji "W świecie ideologii - wielkie doktryny polityczne"
    polecamy
."O Kresach na toruńskim uniwersytecie" - Toruń - 21-22.05.2010r.
."Fikcja czy rzeczywistość? Wybór audycji Radia Szczecin z lat 1946-1989"-31.03.2010r., Szczecin
."Pistolet do wynajęcia" - 14. 12. 2009 - Lublin - patronat Myśl.pl
.„Zbrodniczość polityki a cywilizacje”, Prof. Feliks Koneczny - 21.10.2009 r. - Świdnica
    galeria
.Pierwsza powojenna procesja Bożego Ciała we Lwowie.
.Polskie festiwale w Chicago
.Wyspy Kanaryjskie (Hiszpania), wybory do PE 2009
.Liban, wybory parlamentarne 2009
.Lwów dzisiaj
    sonda
Która z wakacyjno - historycznych propozycji wydaje ci się najbardziej atrakcyjna:
Rekonstrukcja Bitwy Warszawskiej
Bitwa pod Grunwaldem
Inscenizacja Bitwy pod Mławą
Oblężenie Malborka
Manewry wojsk Księstwa Warszawskiego
Obóz wojsk Jana Kazimierza
 

 :: Wyniki ::