Nowy numer 38 (2/2017)

okładka.jpg

Najnowszy film

Facebook

poniedziałek, 04 czerwiec 2018 14:20

Polskie drogi do Królewca

Napisane przez Paweł Chruszcz
„Marną byłaby to przyszła Polska, dla której żyjemy i działamy, to Polska, której nie doczekamy się zapewnie, ale którą oglądać będą dzieci i wnuki nasze nie tylko bez Poznania, ale i bez Ślaska, bez dostępu do morza, a więc bez Gdańska i Królewca” - tak pisał na przełomie XIX i XX wieku Jan Ludwik Popławski. Dziś nad tym strategicznym rejonem Europy, panuje Rosja, prędzej były to Niemcy. Polska kilkakrotnie próbowała podejmować kroki zmierzające do przyłączenia tych ziem.
 

 

Za sprawą ministra gospodarki morskiej Rafała Wiecheckiego, istnienie Prus Książęcych (dziś Obwód Kaliningradzki) po raz kolejny zaistniało w świadomości społecznej Polaków. Tym razem o tej enklawie zrobiło się głośno z powodu trwającego od dłuższego czasu impasu w stosunkach polsko-rosyjskich i blokowania przez naszych sąsiadów jedynego przejścia do portu w Elblągu - Cieśniny Pilawskiej. Strona polska postanowiła podjąć działania zmierzające do uniezależnienia się od rosyjskich szantaży przekopując Mierzeję Wiślaną.

 

Dziś północno-wschodnią granicę Polski na odcinku o długości 210 km stanowi granica z eksklawą rosyjską nad Morzem Bałtyckim, między Polską a Litwą, stanowiącą Obwód Kaliningradzki. Po wstała ona ze zlikwidowanej niemieckiej prowincji Prusy Wschodnie, która po II wojnie światowej została podzielona pomiędzy Polskę a Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Obwód Kaliningradzki będący spadkiem po konferencji w Teheranie w 1943 roku i Jałcie w 1945 roku. Jak wynika z relacji z tych konferencji pokojowych Stalin chciał mieć jak to wielokrotnie powtarzał kawałek ziemi „niemieckiej” w swoich rękach. I tak na mocy porozumień południowa część powróciła do Polski (ok. 25 tys. km2), natomiast część północna stała się częścią ZSSR (15,1 tys. km2).

 

Taki jest aktualny stan polskiego posiadania terytorium, ale od początku istnienia państwa polskiego, władcy Polski wykazywali zainteresowanie obszarem obejmującym Prusy uważając go jako niezmiernie ważny ze względów strategicznych. Najdobitniej znaczenie Królewca dla Polski ujął Dr Marian Susskin w swoim opublikowanym w Życiu Warszawy w 1992 roku artykule, „Bezpański Królewiec" gdzie pisał: „Polskość Królewca i okręgu królewieckiego nie podlega w ogóle jakiejkolwiek dyskusji. Królewiec leży na tzw. centralnej osi wszechpolskiej (COW), łączącej Bałtyk z Podtarzem (biegnie ona właśnie od Królewca przez Warszawę i Kraków do Poronina, tworząc silnie spłaszczoną literę S w odbiciu zwierciadłowym), a port królewiecki jest najbliżej Warszawy położonym portem morskim (bliżej niż Gdańsk). Wszystko to sprawia, że Królewiec jest znacznie bardziej polski, niż na przykład Wrocław czy Szczecin, chociaż o polskości tych ostatnich żaden patriota polski nie śmie wątpić...". Pierwsza wzmianka na temat Królewca i próby jego cywilizacyjnego zagospodarowania przez Polaków pochodziła z czasów Mieszka I, kiedy została zorganizowana misja Św. Wojciecha, zakończona jego śmiercią w 997 r. Późniejsi królowie m.in. Książę Bolesław Krzywousty aż dwukrotnie w latach 1147-1166 wybierał się zbrojnie do Prus, niestety bez powodzenia. Dalsze starania władców Polski zostały uwieńczone sukcesem, dopiero po zwycięskiej woj nie między Zakonem Krzyżackim, a Polską w latach 1520-1521 , Wiktoria ta wyrażona została w Hołdzie Pruskim w 1525 r. poprzez przyłączenie Prus Książęcych do Polski. Należały one do polski do 1657 r., kiedy to podpisano traktat welawski, w którym Polska zrzekła się Prus Książęcych na rzecz Branderburgii. Przeciw temu traktatowi zaprotestowała szlachta pruska pod przewodnictwem Hieronima Rotha, opowiadająca się za pozostaniem przy Polsce, twierdząc, że Prusy nie są krajem przez Polaków zdobytym, lecz że dobrowolnie poddały się Koronie polskiej i wobec tego, związek między Polską, a Prusami może być zerwany tylko za obopólnym porozumieniem. Pomimo tego, że szlachta zorganizowała bunt przeciw Fryderykowi Wilhelmowi polski król Jan Kazimierz nie zdecydował na pomoc Stanom Pruskim, które zostały rozbite, a sam Roth jako gorliwy obrońca praw Polski do Prus Wschodnich został uwięziony.

 

Następnym orędownikiem walki o przyłączenie Prus do Polski został Krystian Ludwik Kalkstein-Stoliński. Stojąc na czele delegacji mieszkań ców Prus prosił polski sejm o usunięcie elektora i przyłączenie Prus do Polski, jednak bezsku tecznie. Sam został schwytany przez wojska Fryderyka Wilhelma i ścięty 1 listopada 1672 roku. Prusy chciał pozyskać jeszcze z pomocą Francji i Szwecji Jan III Sobieski, Król polski miał w planach osadzenie w Królewcu swojego syna Jakuba. Plan ten zapewniłby tron polski Jakubowi, a Rzeczpospolitej umożliwiłby inkorporację Prus. Niestety, planowi Sobieskiego sprzeciwili się magnaci Wielkiego Księstwa Litewskiego. Z biegiem lat polityka w pełni suwerennych Prus stawała się coraz bardziej antypolska. W 1724 roku elektor pruski wydał zakaz osiedlania się Polaków w północnej części Prus, a po roze biorach Polski pod przymusem wykupywano polskie majątki, a polityka antypolska stawała się coraz bardziej bismarckowska. Do sprawy Królewca powrócili na przełomie XIX i XX wieku politycy nurtu narodowego przewidując kształt Polski porozbiorowej. Jan Ludwik Popławski w 1887 roku pisał „Wolny dostęp do morza, posia danie całkowicie głównej arterii wodnej kraju Wisły, to warunki konieczne dla istnienia na szego narodu. Całe to porzecze Bałtyku od Wisły aż po ujście Niemna, tak niebacznie kiedyś roztrwonione wraz ze Śląskiem przez państwo polskie, musi być odzyskane przez narodowość polską. Nasi politycy marzą jeszcze o Wilnie i Kijowie, ale o Poznań mniej dbają, o Gdansku za pomnieli prawie zupełnie, a o Królewcu i Opolu nie myślą zgoła”. Popławski doskonale rozumiał, że bez odzyskania Prus a raczej bez odebranie ich Niemcom, Polska po wojnie będzie krajem slabym, dlatego mówił „Marną byłaby ta przyszła Polska, dla której żyjemy i działamy, ta Polska, której nie doczekamy się zapewnie, ale którą oglądać będą dzieci i wnuki nasze – nie tylko bez Poznania, ale i bez Śląska, bez dostępu do morza, a więc bez Gdańska i Królewca”.

 

Polityk ten też jako jeden z nielicznych zdawał się odpowiednio wartościować znaczenie Prus dla Polski mówiąc, „Jeżeli zrezygnujemy ze spolszczenia Prus Wschodnich lub przynajmniej poważnego wzmocnienia w tej prowincji żywiołu polskie go, to musimy zrezygnować z Prus Zachodnich (Pomorze Gdańskie) i co za tym idzie, z dostępu do morza, co się niemal równa wyrzeczeniu się nadziei utworzenia w przyszłości samodzielnego państwa”. Inny przedstawiciel narodowej demokracji Roman Dmowski w czasie konferencji wersalskiej wnosił o przyłączenie północnej części Prus do Polski a w najgorszym wypadku mówił „Musi wobec swego odosobnienia od Niemiec być związana w przyszłości z państwem polskim. Może ona być albo autonomiczną prowincją tego państwa, albo oddzielną, małą republiką, związaną z Polską unią celną, co jedynie może zapewnić jej pomyślność ekonomiczną”. Natomiast jeszecze przed 13 listopada 1917 roku działający pod wodzą Dmowskiego - Komitet Narodowy Polski przekazał ministrom spraw zagranicznym państw sprzymierzonych memoriał w sprawie niepodległości Polski, w którym w pisał „Zniesienie panowania niemieckiego na obszarze dzielnicy Prus od Bałtyku przez wcielenie do Polski wszystkich tych ziem, należących obecnie do Niemiec, włącznie z ujściami Wisły i Niemna". Po odzyskaniu w wyniku I wojny światowej niepodległości przez Polskę, realna stała się możliwość odzyskania zaledwie części Prus tj. Warmii i Mazur. Niestety, termin plebiscytu zbiegający się z okresem wojny polsko-sowieckiej 1920 r. spowodowały, że Polska nie mogła w wystarczający osób zaangażować się w niego i odzyskała tylko niewielką część terenu na Pomorzu z wąskim dostępem do Bałtyku. Dopiero wybuch II wojny światowej wywołanej przez Niemcy, stworzył po raz ponowny szansę odzyskania przez Polskę całych Prus Książęcych. Pierwsze starania w tym zakresie, podjął jeszcze w 1943 r. premier polskiego rządu w Londynie Władysław Sikorski. Równocześnie jednak na konferencji trzech mocarstw w Teheranie Stalin zaczął wymuszać zgodę Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych na przyłączenie enklawy królewieckiej do ZSRR. Radziecki przywódca argumentował potrzebę przyłączenia Królewca do Rosji faktem posiadania, chociaż jednego nie zamarzającego portu na Bałtyku, ale było to niezgodne ze stanem faktycznym, ponieważ miał on już jeden taki port w Kłajpedzie. Po wkroczeniu Armii Czerwonej w kwietniu 1945 r. do Królewca, Polacy powołali straż obywatelską i czynnie przygotowywali się do przejęcia miasta. Stalin jednak szybko rozwiał marzenia o polskim Królewcu. Decyzją Sojuszniczej Rady Kontroli Niemiec, Prusy zostały zlikwidowane w 1947 r., a niemiecką nazwę Koenigsberg zastąpiono nazwą Kaliningrad (od Michaiła Kalinina na zmarłego w tym roku rewolucjonisty). Strona polska i radziecka dość zresztą długo spierały się o ostateczny kształt granicy w tym rejonie, bo nastąpiło dopiero w 1957 r. W enklawie zaczęto osiedlać Rosjan, Litwinów, Ukraińców i Białorusinów. Obecnie mieszka tam kilka tysięcy Polaków. Po przemianach w Europie Wschodniej w 1989 roku ludność tego obszaru liczy ok. 900 tys. mieszkańców, z tego w samym Królewcu mieszka ok. 400 tys. osób. Przyszłość tego regionu jest coraz poważniejszym problemem, w którym zapewne będą się ścierały interesy niemieckie z rosyjskimi i w mniejszym stopniu z polskimi i litewskimi.

 

Kryzys związany z Cieśniną Pilawską ukazał po raz kolejny problem „Prus Wschodnich” administrowanych dziś przez Rosję. Można mieć nadzieję, że zdecydowana postawa ministra Wiecheckiego jest również zapowiedzią zdecydowanej polityki polskiego rządu względem tych ziem. To Polska ma właśnie idealne warunki geograficzne i stanowi gospodarcze zaplecze dla tego obszaru. To właśnie Warmia, Mazury i Białostocczyzna stanowią naturalne zaplecze gospodarcze i Polska w tym wyścigu do Królewca powinna wykorzystać kolejną szansę.